Dopóki starczy sił i zapału ...

 

Wywiad  z panem Dariuszem Sańpruchem,

nauczycielem wychowania fizycznego

 

 

Jest Pan nauczycielem wychowania fizycznego. Czy wybrał Pan ten zawód z zamiłowania czy był to przypadek życiowy?

 Zdecydowanie z zamiłowania! Moi rodzice byli nauczycielami, mama była dyrektorem szkoły podstawowej, tata zaś nauczycielem wychowania fizycznego. W całej rodzinie mógłbym się doszukać kilkunastu pedagogów. Mieszkałem w domu nauczyciela obok szkoły. Codziennie obcowałem z gronem pedagogicznym. O tym, że będę nauczycielem i to w dodatku wychowania fizycznego wiedziałem już od dziecka. Tak też się stało, decyzji swojej nigdy nie żałowałem.

Czy od dziecka interesował się Pan sportem? Jakie były Pańskie ulubione sporty?

Zawsze interesowałem się piłką nożną, siatkówką, tenisem stołowym. Reprezentowałem szkołę  zarówno podstawową jak i średnią w tych dyscyplinach na zawodach międzyszkolnych. Moją pasją są również narty. Pochodzę z Gór Świętokrzyskich i już od dziecka jeździłem na nartach biegowych, moim sukcesem było zajęcie 6 miejsca w zawodach wojewódzkich w narciarstwie biegowym, oraz 2 w sztafecie. 

Gratulacje!

 Dziękuję.

Jakie sporty obecnie Pan najbardziej lubi oglądać w telewizji oraz uprawiać?

Wyczynowo nie uprawiam obecnie żadnego sportu. Codziennie jednak ruszam się na lekcjach w szkole. Poza tym zimą z przyjemnością udaję się na stoki narciarski, by posuszować na nartach.. Posiadam też narty biegowe, na których jeżdżę po najbliższej okolicy. Chętnie pływam. Ostatnio jednak oddałem się pasji, którą jest jazda konna (właśnie z niej wróciłem)! 

 Rozumiemy, że jest to Pańskie hobby?

Owszem.

 A oprócz sportu, jakie są Pańskie inne zainteresowania?

Lubię podróżować, czytam codziennie prasę ( nie tylko sportową), słucham "dobrej" muzyki, obejrzę chętnie dobry film. Poproszę o 5 minut na zaparzenie kawy.

 Oczywiście, a tak przy okazji, jaką kawę Pan pija?:)

 Rozpuszczalną Jacobs kronung. Nie ma to jak łyk gorącej kawy… (bez cukru).

 Jak Pan wspomina okres studiów?

O, bardzo miło ( jak większość chyba studentów). Miałem to ogromne szczęście, że studiowałem to, co było moją pasją i to, co lubiłem. Poznałem także wielu sympatycznych ludzi. 

Czy jedną z tych osób była Pańska żona?

Tak, oczywiście. Gdyby nie szkoła, nie poznałbym mojej żony, a waszej nauczycielki w-fu. Zapewne też uczyłbym wychowania fizycznego, ale w innej szkole, w innych stronach.

Co spowodowało, że postanowił Pan poszerzyć swoje wykształcenie?( Studia podyplomowe).

Będąc nauczycielem wychowania fizycznego często biorę udział z uczniami w zawodach sportowych. Tak było, jest i zapewne będzie. Także w naszym powiecie często uczestniczyłem w różnych imprezach i dałem się zapewne poznać z dobrej strony, albowiem zostałem wybrany ( 4 lata temu) Przewodniczącym Powiatowego Szkolnego Związku Sportowego z siedzibą w Grójcu. Funkcja ta ( społeczna) zobowiązała mnie do podniesienia swoich kwalifikacji w kierunku organizacji, kierowania, zarządzania imprezami sportowymi. W związku z tym podjąłem studia podyplomowe w poznańskiej AWF o kierunku MENEDŻER SPORTU. Mam nadzieję, że dzięki zdobytej tam wiedzy mogę bardziej profesjonalnie przeprowadzać imprezy sportowe ( nie tylko w szkołach).

 Które z zorganizowanych przez siebie imprez najmilej Pan wspomina?

Było ich mnóstwo. Na różnym szczeblu. Trudno tu wyróżnić którąkolwiek. Wymienię kilka: Spartakiada gminna, powiatowe turnieje tenisa stołowego, międzypowiatowy turniej ringo, turnieje tenisa stołowego o puchar wójta (7), wakacyjny turniej piłki nożnej o puchar Przewodniczącego Rady Gminy (5), piłki siatkowej o puchar Starosty powiatu grójeckiego, a ostatnio także imprezy sportowe w ramach rodzinnej biesiady w belskich sadach. Oczywiście z urzędu biorę odpowiedzialność także za wszystkie szkolne imprezy sportowe odbywające się na terenie powiatu grójeckiego. A jest ich ponad 60 w roku szkolnym (w szkołach podstawowych, gimnazjach i ponadgimnazjalnych). Jest co robić, prawda? 

 Jesteśmy pod wrażeniem.  Dlaczego Pan się podjął organizowaniu tego rodzaju imprez?

Jest to moja pasja, lubię to robić. Biorąc pod uwagę frekwencję na zawodach myślę, że są one także potrzebne. Zawsze wychodziłem naprzeciw oczekiwaniom przyszłych uczestników.

Czy to leży w Pana obowiązkach jako koordynatora sportu? Jakie są Pana inne obowiązki?

Jak już wspomniałem wcześniej - funkcje swą piastuję społecznie, nie mam zatem obowiązku organizacji imprez. Robię to z własnej, nieprzymuszonej woli. Poza zawodami kilka razy w roku uczestniczę w naradach w Szkolnym Związku Sportowym w Radomiu, w starostwie w Grójcu, sam organizuję spotkania nauczycieli z terenu powiatu, zakupuję nagrody, puchary, dyplomy. Często muszę je sam wypisać, a niejednokrotnie dostarczyć na miejsce zawodów, by móc wręczyć je zwycięzcom. I jakoś to wszystko do tej pory się udaje. ( Dopóki starczy sił i zapału )

Czy w swojej karierze zawodowej miał Pan uczniów, którzy zawodowo zajmują się sportem?

Niestety, nie przypominam sobie.

Czy łatwo jest uczyć tego samego przedmiotu razem z żoną w jednej szkole? Czy Państwo omawiacie w domu sprawy zawodowe?

Staramy się tego unikać, tak jak słodyczy. Niestety, jedno i drugie nie zawsze się udaje;-)

Dziękujemy za rozmowę. Życzymy powodzenia.

 

 

Wywiad przeprowadziły

Barbara i Magdalena Oryniak z klasy IIIb

Strona tytułowa        Wywiady      Sport